Uwić sobie gniazdko w klasztorze… O ubóstwie według Dom Augustina Savatona OSB

Można by niekiedy sądzić, że ubóstwo odgrywa w życiu monastycznym rolę jakby drugorzędną, że jest tylko zewnętrznym warunkiem tego życia. W rzeczywistości jest czymś podstawowym. Ubóstwo jest spokrewnione z samotnością: tak jak ona ma nas odrywać od tego, co ziemskie, aby uczynić Boga naszym jedynym i najwyższym dobrem. Stajemy się ubodzy, gdyż interesuje nas tylko Bóg. Wszystkie inne względy bledną wobec tego jednego, który jednocześnie wskazuje na miarę i głębię naszego oderwania. Bez niego nie ma prawdziwej czystości serca.

Nasz Pan uczynił z ubóstwa warunek życia doskonałego: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie (Mt 19,21). Gdzie indziej wyzbycie się bogactw jest postawione na równi z wyrzeczeniem się rodziny. Wszyscy prawodawcy monastyczni traktowali tę radę dosłownie, z całym rygoryzmem. U mnicha, jak powie św. Benedykt, chęć posiadania na własność jest wadą szkaradną – nequissimum (zob. RB 33,6). Trzeba ją więc wykorzeniać wszelkimi sposobami, u nikogo nie wolno jej tolerować. Będzie się ją zwalczać nie lękliwie, nie łagodnie czy pobłażliwie, ale radykalnie. Narzędzie, którym ma się ją usunąć, powinno sięgnąć najgłębszego korzenia. Nie ma tu miejsca na taryfę ulgową, na jakiekolwiek tłumaczenia. Ze smutkiem można dostrzec tę prawidłowość, że wielkie upadki zaczynały się zwykle od drobnych, z czasem postępujących niewierności w tej dziedzinie. I odwrotnie, duża wrażliwość w kwestii ubóstwa jest dobrym znakiem postępu duchowego.

Właściwie moglibyśmy się na tym zatrzymać, ale być może użyteczne będzie przypomnienie kilku podstawowych zasad dotyczących tej cnoty u pojedynczego mnicha, a następnie u całej wspólnoty.

Większość współczesnych religii zakazuje tylko czerpania nadmiernych korzyści z własności i użytkowania dóbr materialnych, co można pogodzić z prawdziwym duchem ubóstwa, czego przykładem są chociażby Mali Bracia Jezusa założeni przez bł. brata Karola de Foucauld. Ale mnich nie może posiadać absolutnie niczego (ex toto nihil). Jest jakby umarły wobec tego, co jego Reguła uznaje z pewną wzgardą za „rzeczy przemijające, ziemskie i znikome” (RB 2,33). Zgodnie z Regułą mnich jest niezdolny do jakiegokolwiek aktu związanego z własnością: nie wolno mu niczego przyjmować, niczego dawać, niczego niszczyć. Łatwo jest zachowywać poprawność w słownictwie, mówiąc: „nasza cela”, „nasza kukulla”… Łatwo też niestety niezauważalnie przyzwyczaić swoje sumienie do „użytkowania”.

Aby nieco powiększyć swój skromny dobytek rzeczy uznanych za bardzo użyteczne, aby czuć się bardziej „swojsko”, jak mówi Bossuet, niekiedy pod ujmującym pretekstem oszczędzania na wydatkach z kasy wspólnej, ale również po to, by uniknąć niezrozumienia i kontroli szafarzy klasztornych, wypraszamy u rodziny, u przyjaciół, u podwładnych jakieś książki, ubrania, leki itp. Uciekamy w ten sposób od uzyskania przewidzianego Regułą pozwolenia – bo cóż te drobiazgi znaczą w oczach Boga? W podróży będą to z kolei koszty nadmierne lub takie, na które nie wydał zgody przełożony, zbaczanie z trasy w celach, powiedzmy, turystycznych lub pod pozorem gromadzenia informacji naukowych albo artystycznych. Nawet oddani mnisi wahają się często, czy poprosić w tych sprawach o pozwolenie przełożonych. A przecież chodzi tu o sprawę zupełnie inną niż przysporzenie oszczędności swemu domowi!

W ten sposób można sobie w klasztorze uwić gniazdko, zwłaszcza że opat nie dokonuje już – jak w dawnych czasach – przeglądu łóżek, o którym mówił św. Benedykt (RB 55,16), a nawet waha się zaglądać do cel, aby usunąć z nich przedmioty niekonieczne, zgromadzone „na wszelki wypadek”. Taki mnich, uczony albo i nie, będzie miał pokusę gromadzenia u siebie książek, które znacznie lepiej miałyby się na półkach bibliotecznych, gdzie każdy mógłby z nich korzystać – i trwa to latami. Tak tworzy się coś w rodzaju prywatnej biblioteki, co oczywiście jest wygodniejsze dla mnicha, ale ze szkodą dla miłości, porządku czy po prostu dobrych obyczajów. Nigdy nie należy lekceważyć żadnego elementu obserwancji: chodzi tu bowiem o duszę.

O ubóstwie trzeba pamiętać także, kiedy posługujemy się mieniem wspólnoty. „Jeśli coś nie jest czyjeś, to jest wszystkich. Po co przykładać do tego zbytnią uwagę?”. Są to raczej zwyczaje koszarowe, nie klasztorne – tu marnotrawstwo, podkradanie, niepotrzebne wydatki mają być nieznane. Święty Benedykt odważył się nawet napisać, że wszystkie przedmioty należy traktować z taką troską, „jak gdyby to były naczynia święte z ołtarza” (RB 31,10); czyż nie są one bowiem dobrami Boga? Oderwanie od dóbr ziemskich przekłada się także na to, co Reguła mówi o transakcjach handlowych, których prowadzenie powierzane jest niektórym mnichom: żadnej złej chciwości, „aby we wszystkim Bóg był uwielbiony” (RB 57,9). Jeśli jakiś zakonnik za bardzo się pyszni, sądząc, że dzięki jego umiejętnościom bogaci się klasztor, należy mu powierzyć inne obowiązki (zob. RB 57,2–3). A nakaz dany opatowi to przede wszystkim troska o Królestwo Boże w duszach niezależnie od tego, jakie są zasoby klasztoru (zob. RB 2,35).


Dom Augustin Savaton OSB „Wartości fundamentalne monastycyzmu”

Zobacz inne książki z „Biblioteki Christianitas”:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl