Walka z życiem, obojętne w jaki sposób prowadzona, to jest właściwie samobójstwo grupowe

Kiedyś jeden z naszych zacnych parafian tynieckich popatrzył na mnie bardzo przenikliwie i powiedział: „Proszę Ojca, jaka jest polska racja stanu?”. „Na polską rację stanu można patrzeć pod rozmaitym kątem” – mówię – „Wiele można elementów podkreślić, które będą się na nią składały”. A on popatrzył na mnie bystro i powiedział: „Ale jeden aspekt jest najważniejszy”. „ Jaki?”. „Życie”. No i ma świętą rację.

Patrzymy na rozmaite przemiany, jakie zachodzą w społeczeństwach: polityczne, socjologiczne, gospodarcze, i widzimy, że największy nacisk mogą wywrzeć te grupy, których członków jest po prostu dużo. Wiemy, na przykład, że w Kosowie na początku była przewaga ludności niemuzułmańskiej, ale nie kwapiła się ona do rodzenia dużej liczby potomstwa. Natomiast mahometanie spokojniutko, idąc za swoim umiłowaniem życia, powiększali swoją populację. Po jakichś pięćdziesięciu latach okazało się, że jest ich więcej niż prawosławnych. Potem zaczęły się nieporozumienia. Mówili: „Nas jest więcej”. Zaczęli się domagać większego wpływu na prawodawstwo i stąd wojna.

I kiedy patrzymy na mahometan w innych krajach, widzimy, że szerzą się w Europie w podobny sposób – po prostu płodzą dzieci. Jest ich coraz więcej, setki tysięcy, miliony, podczas gdy rdzenne europejskie społeczeństwa kurczą się, bo co za „głupia” rodzina, jeśli się decyduje na pięcioro czy ośmioro dzieci. A do tego muzułmanie miewają po trzy żony. U nas też tak bywa, z tym, że w Europie żony raczej się zmienia a nie kolekcjonuje. Jednak wysoka dzietność muzułmańskich rodzin i wielożeństwo może doprowadzić do tego, że za parędziesiąt lat będzie zmiana w strukturze demograficznej. Dlatego Kościół, ale nie tylko on, właściwie wszyscy szczerze wierzący w Pana Boga z takich i innych motywów tak naciska na to, że życie jest racją istnienia czy nieistnienia takiej czy innej grupy społecznej czy narodowej. I ma najświętszą rację.

Walka z życiem, obojętne w jaki sposób prowadzona, to jest właściwie samobójstwo grupowe. To unicestwienie siebie, noworodka, jakiejś grupy społecznej, unicestwienie religii. Dlatego dążenie, aby we wszystkich zapisach prawnych było zawarte poszanowanie dla życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, jest czymś naturalnym.

Chociaż niektórzy stają na głowie, żeby to przedstawić inaczej, według obiektywnych naukowców już zarodek jest człowiekiem. Ten materiał biologiczny, jest już ciałem ludzkim, tylko jeszcze w zalążku. Nowa istota ludzka zaczyna się w momencie połączenia dwóch gamet: męskiej i żeńskiej. To już jest odrębny organizm, który się rozwija, i zniszczenie go jest zabiciem człowieka. Wiemy, że kiedy nauki przyrodnicze nie były jeszcze tak bardzo rozwinięte, to i św. Tomasz z Akwinu miał wątpliwości kiedy Pan Bóg daje duszę płodowi. Ale właśnie medycyna i biologia, które badają, jak to jest z rozwojem człowieka, stwierdzają dzisiaj, że istota ludzka zaczyna się w chwili poczęcia. Koniec. Jak ktoś nie chce tego przyjąć, to zrozumiałe, że będzie mówił jak niektórzy lekarze trudniący się aborcją zawodowo, że to „tkanka ciążowa”. Dla niego nie było żadnej różnicy między usunięciem nowotworu, ucięciem palca objętego gangreną, wyrzuceniem jakiejś cząstki organizmu, która w jakiś sposób chorowała czy została zraniona, a usunięciem „tkanki ciążowej”. To jest jakaś tajemnica ludzkiego zagubienia, zagmatwania czy rozmaitych meandrów naszej psychiki.

Kościół mówi jasno, że nie ma pozwolenia dla przerywania ciąży. I znów, podobnie jak w sprawie antykoncepcji, że jeśli prawdziwie kocham Pana Boga, jeśli mi na Nim zależy, staram się być w stanie łaski uświęcającej, prawo Boże jest dla mnie ponad wszystko, wtedy przyjmuje Jego wyroki. Jeśli nie mam dzieci, mogę się leczyć z bezpłodności, ale nie szarpię i nie chcę mieć dzieci za wszelka cenę. Skoro Pan Bóg nam nie daje potomstwa, to „sobie zrobimy” z probówki, metodą in vitro. Katolik powinien powiedzieć: „Trudno, jeśli Pan Bóg nie daje nam dzieci, to będziemy bezdzietni albo jeszcze poczekamy”. Nie tak dawno dowiedziałem się, że po siedemnastu latach małżeństwa pewnej parze zaczęły się wreszcie rodzić dzieci.

Natomiast jeśli nie jestem przekonany o nieśmiertelności duszy, że człowiek zaczyna się w chwili poczęcia, wtedy jest zrozumiałe, że jeśli ciąża w jakiś sposób przeszkadza, to usuwamy… Ale to nie zmienia faktu, że to jest zabicie człowieka. Oczywiście z odrzuceniem człowieczeństwa płodu wiąże się cała masa niekonsekwencji.

Jak zabicie urodzonego już dziecka czy dorosłego jest karalne, tak samo zabicie człowieka w fazie płodowej powinno być pociągać za sobą taką karę, jakby się zabiło dorosłego człowieka. A kiedy była wielka dyskusja o karalności przerywania ciąży, to znowu była awantura ze strony wielu ludzi: „Jak to?! Tak nie można. To trochę inaczej”. I zaczęło się gmatwanie, plątanie… Jeśli tylko przyjmie się w prawie chociaż jeden przypadek dopuszczalności przerywania ciąży, to problemów narasta bardzo, bardzo wiele. Jeśli się uzna, że nie – szanujemy każde życie, to sprawa jest jasna. Są matki i ojcowie, którzy decydują się na zrodzenie dziecka upośledzonego. I kiedyś było tak, że się takie dziecko rodziło, ochrzcili warunkowo, zwykle szybko umarło i pochowali. Ale matka nie chciała usunąć i ojciec też powiedział, że nie będzie aborcji. I pani doktor się znalazła taka, która poprowadziła ten poród. Wiadomo, rodzice woleliby mieć dziecko zdrowe, jak mają setki tysięcy ludzi w Polsce i miliony na całym świecie. W zamian otrzymali zadanie wobec, którego trzeba im było stanąć. Ci, którzy nie wierzą, mogą mówić: „Pan Bóg jest okrutny!”. Człowiek prawdziwie wierzący patrzy na krzyż. To nie jest tak, że okrutny Ojciec wysłał swojego Syna na takie męki! To Jezus dobrowolnie poszedł jako człowiek. Więc podobnie i tutaj – trudności związane z obroną życia i z bardzo restrykcyjną postawą Kościoła są całkowicie zrozumiałe w duchu prawdziwej, głębokiej wiary i miłości. Bez względu na to, jak chcielibyśmy to zmienić, zniekształcić, zarzucać Kościołowi manipulację, aborcja jest złem. Czy ciąża powstała w wyniku gwałtu czy nie. Jest teraz wiele świadectw chłopców i dziewczyn, którzy są zadowoleni z życia, mimo że poczęli się w wyniku gwałtu. Dziękuję mamusi, że mnie nie usunęła, że jestem, mimo głupoty ojca, który był nieopanowany. Moje życie dla mnie jest wartością. Dlatego wiadomo, że każde życie ma wartość i Pan Bóg kocha każdego człowieka, nikogo nie deprecjonuje. Były takie czasy, że dziecko ze nieprawego związku było traktowane inaczej. Na szczęście, w miarę rozwoju życia społecznego, te sprawy uległy daleko idącym modyfikacjom. Dzisiaj każdemu gwarantuje się wolność, miłość, szacunek równe prawa startu i tak dalej. Byle był zdolny do tego. Kościół stawia sprawę jasno: katolik jest zawsze za życiem, zawsze przeciwko aborcji, Także dlatego, że to wynika z danych naukowych, mówiących, że człowiek zaczyna się w chwili połączenia dwóch gamet: męskiej i żeńskiej. Kto nie wierzy – siłą nie zmuszamy a odpowiedzialność za aborcję zostawiamy jego sumieniu. Amen.


Leon Knabit OSB „Ojca Leona słów kilka”
e-book dostępny jest TUTAJ

Materiały dodatkowe:

komentarz

napisz komentarz
  • Pomimo tego, ze jestem osobą wierzaca, jakoś nie mogę przyjąć do wiadomości, ze zaplodniona komórka jajowa (która widać dopiero pod mikroskopem) to juz człowiek. Jakkolwiek by nie patrzeć- daleko „temu” do kobiety bądź mężczyzny. Owszem jest to jakiś początek, ale on jeszcze o niczym nie świadczy! To tak jakby na leżące kasztany mówić – zobacz jakie piękne, drzewa-(z resztą nie wszystkie z nich drzewami sie staną) Podobnie dzieje sie w organizmie u człowieka. Nie wszystkie zaplodnione komorki jajowe szczesliwie zagniezdzaja sie w macicy.Często tez w pierwszym trymestrze dochodzi do samoistnych poronien- gdyby uznać, ze to los brutalnie postąpił z „tymi ludźmi”- a moze to jednak wina kobiety, ze doszlo do poronienia (za duzo stresu, pracy itp.)?? W skrócie idac tym tokiem myslenia – nalezaloby uznac, ze każde takie poronienie powinno kończyć sie aktem zgonu i pogrzebem dla tego „niedoszłego człowieka”a kobieta przesluchana-bo moze to jej wina jednak była. Az sie boje pomyśleć, co by sie dzialo, gdyby takie prawo weszlo do naszego kraju! Koszmar dla kobiet, ktore z chwilą zapłodnienia traca całkowicie autonomię i prawo głosu- Staja sie inkubatorem o podrzednej roli wobec zarodka. A czymze jest sam zarodek bez kobiety, bez macicy? Niczym.Proszę sobie poczytać o sytuacji kobiet i ich rodzin w Salwadorze- co takie prawo zrobiło tym kobietom- jakie dramaty! Ojciec pisze, ze z gwaltu tez mogą wyrosnąć szczesliwi ludzie- no i co z tego? O czym my tu w ogole mówimy? Moze jeszcze kazać sie cieszyć zgwalconym będącym w ciąży, ze takie szczęście je spotkało? Uważam, mimo wszystko, ze kobieta powinna w tak dramatycznej sytuacji miec wybór- czy chce ciążę donosic. I dobrze ze to prawo w PL jest. Nikt nikogo nie bedzie zmuszał do przerwania takiej ciąży- jesli kobieta czuje sie na siłach, ma wsparcie- prosze bardzo- ale jesli nie chce, jest w ciężkim stanie psychicznym- czuje odrazę- to nie można pogwalcac jej woli i zmuszać do urodzenia dziecka gwalciciela. Stalo sie cos wbrew woli tej kobiety- najpierw gwałt-potem ciąża. Czy zdaje sobie Ojciec sprawę czym jest gwałt? Pelen przemocy, czesto zbiorowy i dokonany przez ludzi o chorej psychice. Az mnie ciarki przechodzą jak pomysle sobie, ze mogalbym byc z kims takim w ciąży. Ci gwalcacy na pewno woli Bożej nie pełnią, więc dlaczego ta zgwałcona ma byc obarczona taka odpowiedzialnoscia? Mam wrazenie czasem, ze ksieza i zakonnicy glosza te swoje kazania, dzielą sie glebokimi przemysleniami, wolę Bożą wciskaja wszędzie, gdzie sie da i sa kompletnie oderwani od rzeczywistości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl