Wołanie do Boga. Szkoła mądrości – komentarz do Psalmu 5

2 Usłysz, Panie, moje słowa,
zważ na moje jęki.
3 Wytęż słuch na głos mojej modlitwy,
Królu mój i Boże.
4 Albowiem Ciebie błagam, Panie,
i słyszysz mój głos od rana,
rano przedkładam Ci prośby i czekam.
5 Bo Ty nie jesteś Bogiem, któremu miła nieprawość,
zły nie może przebywać u Ciebie,
6 nie ostoją się przed Tobą nieprawi.
Nienawidzisz wszystkich, którzy zło czynią.
7 Zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie.
Pan brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym.
8 Ja zaś dzięki obfitej Twej łasce
wejdę do Twojego domu,
Upadnę przed świętym przybytkiem Twoim
przejęty Twą bojaźnią.
9 W swej sprawiedliwości prowadź mnie, Panie,
na przekór moim wrogom,
wyrównaj przede mną Twoją drogę.
10 W ich ustach nie ma szczerości,
ich serce knuje zasadzki;
Gardło ich jest grobem otwartym,
a języki mówią pochlebstwa.
11 Ukarz ich, Boże, niech padną ofiarą własnych knowań
wygnaj ich za liczne zbrodnie,
bo zbuntowali się przeciw Tobie.
12 Ale wszyscy, którzy uciekają się do Ciebie,
niech się cieszą i radują na zawsze.
Osłaniaj ich, niech się Tobą weselą
wszyscy, którzy miłują Twoje imię.
13 Bo Ty, Panie, pobłogosławisz sprawiedliwemu,
łaską okryjesz go jak tarczą.

2–4: Doświadczenie kłamliwego pomówienia, jakiego najprawdopodobniej doświadczył psalmista (zob. w. 7 i 10), jest szczególnie bo­les­ne. Uderza ono bowiem w dobre imię człowieka, coś najbardziej podstawowego, stanowiącego o jego godności. Czło­wiek pozbawiony godności staje się wyrzutkiem w społeczności, jak trędowaty – wstrętny dla innych. Pomówienie czyni go samotnym, ale tym samym stawia przed ostatecznym trybunałem prawdy, czyli Bogiem. Psalmista do Niego się zwraca i pragnie, by właśnie On usłyszał jego słowa.

Być może osamotnienie pozwala człowiekowi realnie odkryć, że jedynie Bóg może prawdziwie wysłuchać jego błagania i pozostać dla niego ostoją. Dlatego tylko Jego można nazwać Królem (co na tle ówczesnych warunków znaczy – „Sędzia”). Dla ludzi słowa służą często do rozgrywki, stają się narzędziem ich indywidualnej polityki i osiągnięcia zamierzonych celów. Nie można więc na nich liczyć, oczekiwać, że wysłuchają słów pokrzywdzonego, który niczego nie jest im w stanie zaoferować, ani tym bardziej, że go zrozumieją i udzielą wsparcia. Jedyna nadzieja pozostaje w Bogu.

5–7: Bóg, rozpoznawany przez głos sumienia, nie może sprzyjać nie­pra­wym i kłamcom. Pomiędzy Bogiem i złem istnieje niepokonalna przepaść. On „nienawidzi” zła i nieprawości. Dlatego zły nie może przebywać u Ciebie, nie ostoją się przed Tobą nieprawi a droga kłamstwa prowadzi do zguby. Tak z pewnością będzie ostatecznie w Jego królestwie. Dla wielu ludzi problemem pozostaje to, że nieprawym powodzi się w życiu często lepiej niż ludziom sprawiedliwym. Sam Pan Jezus widzi to zjawisko. W przy­powieści o „nie­uczciwym rządcy” mówi: synowie tego świata roztropniejsi są w sto­sunkach z podobnymi sobie ludźmi niż synowie światłości (Łk 16,8). Ten problem stał się tematem psalmów 37,49 i 73. Podejmują go również mądrościowe księgi Starego Testamentu: Hioba i Koheleta.

Nienawiść nieprawych nie oznacza w Biblii swoistej złości czy wewnętrznej agresji. W tym przypadku chodzi raczej odcięcie od Boga – źródła życia i istnienia. Jego przyczyną jest zawierzenie kłamstwu, czyli temu, co jest „nieistnieniem”. Taki zarzut postawił Pan Jezus faryzeuszom i uczonym w Piśmie, gdy ci nie uwierzyli Jego słowom: Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i nie wytrwał w prawdzie, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa (…) Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście (J 8,44.47). Kto pokłada nadzieję w kłamstwie, nie szuka ratunku u Boga. Taki dozna klęski.

8: Bóg ze swej strony jest miłosierny dla wszystkich, nawet dla lu­dzi złych: On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (Mt 5,45). On jest miłośnikiem życia (por. Mdr 11,26), daje życie tam, gdzie tylko jest ono możliwe. Psalmista odnajduje siebie w gronie ludzi prawych, którzy otrzymują przystęp do Boga dzięki Jego łaskawości.

Bożej łaskawości odpowiada od strony człowieka bojaźń. Nie cho­dzi w niej o lęk, ale o pełen respektu szacunek w stosunku do Boga. Taka bojaźń jest, jak mówią księgi dydaktyczne Starego Testamentu, początkiem mądrości, bo dzięki niej człowiek staje się zdolny zobaczyć pełną prawdę o życiu.

9: W Starym Testamencie „prowadzenie przez Boga” naznaczone było błogosławieństwem. Niejako prawzorem takiego prowadzenia było powołanie i historia Abrahama. Był on człowiekiem błogosławieństwa i jednocześnie pośrednikiem błogosławieństw dla ludów całej ziemi (zob. Rdz 12,3).

Szczególnym czasem błogosławieństwa dla całego narodu było wyprowadzenie Izraela z Egiptu i przejście przez pustynię. Mimo widocznej przewagi wrogów lud wybrany nie tylko uniknął klęski, ale nawet zgodnie z zapowiedzią Bożą doszedł do Ziemi Obiecanej i zdobył ją. Bożej opieki doświadczył także w swoim bogatym życiu Dawid: nie tylko Bóg uratował go z niebezpieczeństwa śmierci podczas licznych wojen, ale także od osobistego wroga – króla Saula, dając mu jeszcze tron jego królestwa. W Bożym prowadzeniu to, co się wydaje niemożliwe, staje się rzeczywistością. W zadziwiający sposób w życiu człowieka realizują się Boże zapowiedzi: Jego droga staje się dla nas prosta i łatwa wbrew wcześniejszym obawom i złym zamiarom wrogich ludzi. Podobną prawdę głosi Pan Jezus:

«Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a mo­je brzemię lekkie» (Mt 11,28–30).

10: Doświadczenie ludzkiej przewrotności, zawiści i złości jest dość powszechne. Bardzo mocne słowa na jej temat piszą mędr­cy Starego Testamentu.

Nie wierz nigdy twemu nieprzyjacielowi,
jak bowiem spiż śniedzieje,
tak i jego przewrotność.
Chociażby się uniżył i chodził schylony,
uważaj na siebie i strzeż się go […]
Nieprzyjaciel ma słodycz na swoich wargach,
a w sercu zamyśla wtrącić cię do dołu;
nieprzyjaciel łzy będzie miał w oczach,
a jeśli znajdzie sposobność, krwią się nie nasyci.
Jeżeli przeciwności przyjdą na ciebie,
znajdziesz go wtedy pierwszego przy sobie
i niby pomagając, podbije ci piętę (Syr 12,10–11.16–17).

O przewrotna skłonności!
Czemu zostałaś stworzona,
by okryć ziemię podstępem? (Syr 37,3).

Sama przewrotność bierze się z niewłaściwego spojrzenia na świat i drugiego człowieka. Ma ona swoje źródło w tajemnicy grzechu pierworodnego. Scena z raju ukazuje jego istotę, polegającą na zmianie sposobu patrzenia na Boga, a w konsekwencji – na wszystko. Człowiek uległ szatańskiej sugestii, że Bóg nie chce dać mu prawdziwego dobra, że Jego „zakaz” ma mu uniemożliwić samodzielne osiągnięcie wiedzy i jest dla niego nie do udźwignięcia. Nastąpiło wów­czas pęknięcie w „ludzkim” sercu człowieka: Bóg stał się dla niego kimś obcym, konkurentem w walce o dobro. To spojrzenie przeniosło się automatycznie na innych ludzi i zaczęło rządzić ludzkimi relacjami. Przewrotność, to podstępna walka o mniemane dobro. Drugi człowiek jest dla przewrotnego konkurentem. Przestał być kością z mojej kości, i ciałem z mojego ciała (por. Rdz 2,23), a zaczął zagrażać.

Jedynym prawdziwym rozwiązaniem dramatu jest przywrócenie jedności i obalenie rozdzielającego muru wrogości (por. Ef 2,14n), ponowne zobaczenie w twarzy drugiego człowieka oblicza brata. Inaczej brutalny świat konkurencji stale będzie pełen przewrotnych zachowań.

11: Złe życzenia względem przewrotnych zostały usunięte z teks­tu odmawianych psalmów przeznaczonego do modlitwy liturgicznej. Dzisiaj takie teksty nas niepokoją: jak można prosić Boga o karę dla innych?! Warto jednak pamiętać, że w ówczesnym zwyczaju istniało prawo zemsty uważane za naturalne i oczywiste. Psalmista nie stara się sam ukarać wrogów, ale pozostawia to Bogu. W Starym Testamencie istnieją podobne teksty, które rezerwują odpłatę samemu Bogu, np:

Moja jest odpłata i kara, w dniu, gdy się noga ich potknie. Nadchodzi bowiem dzień klęski, los ich gotowy, już blisko (Pwt 32,35).

Przy odpłacie ze strony Boga akcent zaczyna padać nie na ka­rę, czy pomstę, ale na sprawiedliwość wobec pokrzywdzonego ludu:

Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale – na trzcinę z sitowiem (Iz 35,4–7).

Niech padną ofiarą własnych knowań odnosi się do starej za­sady sprawiedliwości, dlatego dla psalmisty jego prośba jest w sposób oczywisty uczciwa. Dla nas, którzy patrzymy na życie ludzkie z perspektywy wieczności, nie ma żadnej proporcji pomiędzy krzywdą wyrządzoną tutaj na ziemi, a karą wiecznego potępienia. Dlatego nie można nikomu takiej kary życzyć. Dla psalmisty jednak nie istniała jeszcze w sposób jasny taka perspektywa.

12: Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg (Mk 10,18) i tylko w od­nie­sie­niu do Niego słowa psalmu nie są żadnym rodzajem szukania bezpieczeństwa w sile mocniejszego przez podporządkowanie się mu, co pociągałoby za sobą rezygnację z własnej wolności i autentyczności. Szukanie ucieczki w Bogu, to po prostu szukanie obrony w prawdzie i dobru. Ks. Józef Tischner omawiając „ludzi z kryjówki”, czyli zalęknionych, szukających obrony w rozmaitych układach, napisał trafnie: „Nic tak nie chroni, jak prawda”. Psalmista modli się o radość i bezpieczeństwo dla wszystkich, którzy położyli swoją nadzieję w Bogu prawdziwym, a tym samym w prawdzie i dobru. Nie zawsze jednak na zewnątrz tak to wygląda. Często prawi są ludźmi po­krzyw­dzo­ny­mi, prześladowanymi, upokarzanymi, a materialnie i w dziedzinie społecznej powodzi się ludziom nieprawym. Tak bywa na krótki dystans. Nadzieja psalmisty odnosi się do zawsze – do stałej rzeczywistości przed Bogiem.

13: Ostatecznie, niezależnie od rozmaitych chwilowych losów czło­wie­ka, Bóg błogosławi sprawiedliwemu, okrywa go łaską jak tarczą – daje mu pełną obronę i bezpieczeństwo. Ta nadzieja i zawierzenie psalmisty są wychylone ku przyszłości, ku ostatecznemu zwycięstwu sprawiedliwości. Po wiekach ogłosił je Jezus Chrystus w swoim orędziu, a przede wszystkim przez zmartwychwstanie. W nauczaniu nazywał błogosławionymi ludzi, którzy w oczach tego świata byli godni pożałowania, biedni i przegrani (zob. Mt 5,3–12). Ich zwycięstwo polega na trwaniu przy Bogu. Wierność już teraz daje im powód do radości i wesela. Ich gwarantem jest Zmartwychwstały.


Włodzimierz Zatorski OSB „Psalmy – szkoła mądrości”

Inne publikacje:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl