Wszystko, czego nam potrzeba w tej podróży, to cisza i uważność. Zadaniem czystej uwagi jest przekroczenie naszej samoświadomości…

Medytacja widziana z zewnątrz może być uważana za czynność statyczną, która polega na zamknięciu drzwi percepcji. Ale w oparciu o nasze jej doświadczenie wiemy, że medytacja nie ma nic wspólnego z biernością i statycznością. O wiele lepiej opisuje ją stan dynamicznego przebudzenia do całego potencjału osobistego rozwoju. Jest nią ekspansja naszego ducha dzięki miłości Jezusa. Prostota, dziecięce zaufanie i zachwyt – to sposoby jej realizacji.

Nie czekamy, żeby coś się wydarzyło, nie czekamy na żaden wgląd czy mądrość. Nie analizujemy żadnych powierzchownych czy zewnętrznych zjawisk. Wszystko to są błahostki w porównaniu z poznaniem Ducha zamieszkującego w nas. Jego działanie wzmaga się w nas, kiedy odwracamy umysł od tego, co czasowe i przemijające, a zamiast tego otwieramy serce na to, co wieczne – na Boga i Bożą miłość do każdego z nas. Wiedząc, że jesteśmy miłowani, odkrywamy naszą miłość do wszystkich braci i sióstr.


Ludzi czasami niepokoi język modlitwy, jego negatywny wydźwięk, gdy mowa o poddaniu się, unicestwieniu itp. Tymczasem to, czego się wyrzekliśmy, jest bezwartościowe, a unicestwione, jest nierealne. Istotnym doświadczeniem modlitwy jest gwałtowny przypływ Bożej potęgi stwórczej miłości i jest to fala, która przenosi nas do Królestwa Bożego. Bo tym ono jest: mocą Bożej miłości, działającą swobodnie w każdej cząstce naszej istoty. Królestwo Boże pośród was jest (Łk 17,21). Doświadczamy go w naszym wnętrzu. Rozpoznanie go rodzi w nas harmonię i integruje nas. Poznajemy je tylko dzięki potędze Bożej miłości. Jeśli się wydarza, nasze serce i umysł otwierają się na serce i umysł Jezusa. Trzeba tylko otworzyć naszą świadomość na Jego świadomość.

Wszystko, czego nam potrzeba w tej podróży, to cisza i uważność. Zadaniem czystej uwagi jest przekroczenie naszej samoświadomości. Modlitwa, do jakiej zostaliśmy wezwani, to stan absolutnej czystości serca. W niej jesteśmy w pełni otwarci, całkowicie nastawieni na rzeczywistość w jej najczystszym i najbardziej intymnym przejawie. Jesteśmy otwarci na Ducha, który jest stwórczą Miłością obecną w głębinach naszego ducha.


Po raz pierwszy zaczynałem medytować około trzydzieści lat temu. Sądzę, że byłem tak naiwny w moich pytaniach o medytację, jak każdy w moim wieku. Chciałem tylko wiedzieć: „Jak długo to ma trwać? Nie mogę siedzieć tutaj, bez końca powtarzając to słowo”. Mój nauczyciel przejrzał mnie na wylot, spoglądał na mnie z bólem w oczach i odpowiadał tylko: „Powtarzaj swoją mantrę”. Po trzydziestu latach nadal zachwyca mnie mądrość tej nauki. Jak powiadam, na początku musicie przyjąć tę radę na wiarę. Nic, co mogę wam powiedzieć ani co moglibyście usłyszeć od innych nauczycieli medytacji, nie da się porównać z siłą przekonywania własnego doświadczenia. Powtarzając mantrę, będziesz wchodził w coraz głębszą i głębszą ciszę. Będziesz wchodził w coraz jaśniejszą prostotę.

Autor Chmury niewiedzy, który uczył tej mądrości w XIV wieku w Anglii, napisał, że spotkał się z dużym oporem ze strony tych, których jej uczył, oraz teologów. Ale, jak mówił, rzadko sprzeciwiali się jej ludzie prości. Najczęstsze zarzuty nazywały tę doktrynę złożoną i ezoteryczną. Ale tak nie jest. To doktryna absolutnej prostoty. Nie wymaga niczego więcej niż wiary.


John Main OSB „Cisza i trwanie”

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl